31 sierpnia 2010
W Kazimierzu Dolnym
Co najmniej kilka polskich miast przypisuje sobie miano gniazda miłości Kazimierza Wielkiego do pięknej Żydówki. Wiemy, wiemy, ale jednakoż wierzymy, że to właśnie u nas, w Kazimierzu Dolnym, król zakochał się bez pamięci. Legenda ta, żywa przed wojną, z dumą opowiadana była turystom i letnikom przez ówczesnych żydowskich przewodników. Potem na jakiś czas ucichła, lecz kilka lat temu znów została przypomniana przez dwie Kazimierzanki: Bożenę Gałuszewską i Agnieszkę Stachyrę - Świderską.
Książkę pt."O miłosnym serc przymierzu, o Ester i o Kazimierzu" .
Posłuchaj legendy... tutaj
Kazimierz Dolny
rzeźba w drewnie / wooden sculpture, Alex Johanson
www.annaartgaleria.pl
19 sierpnia 2010
Srebrne gody


Co się dzieje, gdy para osiąga imponujący staż 20-30 wspólnych lat? Zwykle oboje są około pięćdziesiątki, dzieci odchowane, samodzielne, może nawet pojawiły się już wnuki. Seks to przeszłość? Nic podobnego!
malarstwo / painting 2010, Alex Johanson
www.annaartgaleria.pl
18 sierpnia 2010
Anioł, angel, painting, portrait
Anioł – według większości religii, w których to pojęcie występuje, byt duchowy, który służy i na różne sposoby wspiera działania Boga.
malarstwo / painting 2010, Alex Johanson
www.annaartgaleria.pl
12 sierpnia 2010
29 lipca 2010
Międzynarodowy Plener Artystyczny "Leśne Inspiracje II" w Gołuchowie
Praprzodek Alex Johanson 1666 - 1999 p.n.e.
Jutro wystawa poplenerowa!!


Zapraszam do oglądnięcia fotoreportażu z pleneru TUTAJ
rzeźba w drewnie / wooden sculpture 2010, Alex Johanson

www.annaartgaleria.pl
Jutro wystawa poplenerowa!!


Zapraszam do oglądnięcia fotoreportażu z pleneru TUTAJ
rzeźba w drewnie / wooden sculpture 2010, Alex Johanson

www.annaartgaleria.pl
27 lipca 2010
...
26 lipca 2010
Zacząłem rzeźbić kolejną pracę... :)


Jestem na plenerze z Gołuchowie!! Pozdrowienia!!!


ryeba w drewnie / wooden sculpture 2010, Alex Johanson
19 lipca 2010
12 lipca 2010
Wróciłem z pleneru!!!, painting, art
10 lipca 2010
25 czerwca 2010
WAKACJE!!!!
Wyjeżdżam na plener! nowym autem!
ceramika artystyczna/ceramic sculpture 2010, Alex Johanson
20 czerwca 2010
II PSZCZYŃSKI FESTIWAL CERAMIKI


Bardzo się cieszę, iż zaproszono mnie do udziału w II PFC, mimo nieciekawej pogody, bardzo mnie się podobało!!
Pragnę serdecznie podziękować organizatorom oraz pracowni anna-art z którą miałem przyjemność wystawiać swoje prace.
8 czerwca 2010
Zostałem wyróżniony

Cieszę się ogromnie, iż po raz drugi w przeciągu kilku miesięcy, działania promocyjne Galerii sztuki RYNEK 7 zakończyły się sukcesem.
Tym razem moja twórczość została zauważona i doceniona za granicą! Prowadzący portal dla artystów, MYARTSPACE.COM z siedzibą w Californii, z wielką radością zawiadomili mnie o sukcesie. Będę promowany na tymże portalu jako artysta miesiąca.
Wielkie dzięki!!!!
3 maja 2010
28 kwietnia 2010
16 kwietnia 2010
Wywiad ze mną w Galerii Sztuki RYNEK 7 w Andrychowie
Wywiad
z Alexem Johansonem
Na spotkanie zaprosiłam Alexa
Johansona do mojej Galerii Sztuki Współczesnej RYNEK 7
w Andrychowie. Okazało się , że był to pierwszy naprawdę słoneczny, wiosenny dzień.
w Andrychowie. Okazało się , że był to pierwszy naprawdę słoneczny, wiosenny dzień.
Zjawił się 20 minut przed
czasem i na dzień dobry zaczął mnie przepraszać za spóźnienie
– sądził, że w nocy nastąpiła zmiana czasu z zimowego na
letni.
Do wywiadu, rzecz jasna,
starałam się przygotować, jednak tak naprawdę, ze świecą szukać
informacji na temat Alexa Johansona. Skąd przybywa? Kim jest? Jak
długo zostanie? Co mówi? Co chce powiedzieć?
Byłam bardzo ciekawa naszego
pierwszego spotkania z Alexem, do tej pory komunikowaliśmy się
przez osoby trzecie, tak jakby Alex Johanson chciał pozostać
anonimowym, nierozpoznawalnym. Gdy o wyznaczonej godzinie, otworzyły
się drzwi, zobaczyłam go i wpadłam w oniemienie, przecież ja go
znam!
GSW: Bardzo dziękuję Ci za
przyjecie zaproszenia na spotkanie. Wiem, że twój kalendarz
jest bardzo napięty. Trudno ukryć mi moje zaskoczenie - więc to Ty
jesteś Alex Johnson.
Dlaczego postanowiłeś działać pod
pseudonimem? Dlaczego swoje prace nie wystawiasz pod prawdziwymi
imieniem i nazwiskiem?
A.J: Dziękuje za zaproszenie. Od razu, na początku naszej rozmowy zadajesz mi
tak trudne pytania, że aż boję się co będzie dalej (śmiech).
Prawdę mówiąc trochę się denerwuję tym, co wyniknie z tej
naszej rozmowy. Ale poważnie mówiąc, mogę powiedzieć
tylko jedno – jeśli posiada się jakąś przeszłość, jeśli
wszyscy wkoło znają ciebie jako artystę posługującego się
charakterystyczną kreską, robiącego rzeczy rozpoznawalne, to
zdarza się taki dzień, że budzisz się i masz ochotę poprzecinać
wszystkie liny łączące Cię z tym co było.
Alex Johanson to ja, a prace, które
tworzy Alex, jakby to nie brzmiało paradoksalnie, nie są moim
pracami.
Widzisz, dużo podróżowałem... interesowały mnie miejsca, ludzie. Interesuje mnie sztuka miejsca.
Coś co nazywam sztuką miejsca, trudno mi to wytłumaczyć...
Właśnie w Beskidzie Małym odnalazłem swój czas i
przestrzeń i póki co tu mieszkam, prawdę mówiąc
wciąż nie mogę się nadziwić, że jestem tu już tak długo. W nowej dla mnie przestrzeni
zacząłem malować i tak oto Alex namalował swojego pierwszego
praprzodka....
GSW: Ach, mówisz o
obrazie „Pradziadek Johanson”?
A.J: Tak , to moja pierwsza
praca. Zaraz potem pojawili się na płótnach inni członkowie
rodziny. Później wszystko potoczyło się bardzo szybko.
Zbudowałem piec i nadałem Johansonom przestrzenną formę. Zacząłem
ich wyciągać z obrazka (śmiech). Pierwszym rzeźbom nadałem tytuł
„Johanson” , tak po prostu. Łączyłem je w pary, bo pan
Johanson bez pani Johanson wydawał mi się taki samotny... chociaż
w każdej rodzinie zdarzają się przecież stare panny i starzy
kawalerowie. Później przypomniałem sobie jak bardzo chciałem
zobaczyć ciotkę Opuncję nago – i tak powstały moje akty… tak, to było mocne doznanie (śmiech), ale dzięki tym aktom, coś się
pootwierało, w krótkim czasie stworzyłem kilka cykli rzeźb.
GSW: Doskonale pamiętam ciotkę
Opuncję, była to jedna z pierwszych prac, które
zdecydowałeś się pokazać szerszemu odbiorcy...
A.J: No wiesz, z rodziną
najlepiej wychodzi się na fotografii. Szybko zapewniłem moim
Johansonom bliskie i dalekie podróże. Pierwsza galeria, w
której pokazałem swoje prace, to Twoja galeria. Jedyna
galeria tak blisko mojego miejsca zamieszkania. Później, nie
ukrywam, dzięki Twojemu entuzjazmowi i dużemu zainteresowaniu moimi
pracami, postanowiłem pójść na całość. I tak to moje prace można kupić i
oglądać na wielkiej wystawie, która zowie się Internet. Aktualnie moje prace znajdują się
w wielu galeriach i portalach związanych z ceramiką, malarstwem,
zajmujących się, mówiąc ogólnie sztuką.
GSW: Wspomniałeś o swoich
cyklach rzeźb, możesz powiedzieć coś więcej na ten temat?
Nad jakim cyklem pracujesz aktualnie?
A.J: W Polsce obserwuję
niesamowite zjawisko ogólnego poruszenia, ruchu, z okazji
każdego zbliżającego się święta. Teraz, lada chwila, każdy
zachwycać będzie się jajkami, kiełbasą, chrzanem. Stworzyłem
cykl rzeźb przedstawiających barany, koty, kury, żeby ktoś mógł
zjeść taką górę poświątecznego jedzenia.
GSW: Twoje ceramiczne barany
zostały zaproszone na wystawę do hotelu Belweder w Ustroniu.
Wystawie nadałeś tytuł „Baranowo”. To nie pierwsza wystawa w
tym miejscu...
A.J: Tak. Na pierwszej
wystawie, zaprezentowałem cykl rzeźb „Johansony”, później
z okazji świąt Bożego Narodzenia pojawiły się tam prace z cyklu
„Anioły”. Kolejna wystawa związana była z zadziwiającym
zjawiskiem, jakim są Walentynki, no i z tej okazji pokazałem cykl
„Pocałunki” .
GSW: Twoje rzeźby są w
znakomitej większości ceramiczne, jednak jakiś czas temu widziałam
rzeźbę sygnowaną twoim nazwiskiem, wykonaną z drewna. Czy to był jedynie incydent? Czy zamierzasz kontynuować
tę formę pracy?
A.J: Aaaaa... no tak, to było
ciekawe wydarzenie. Zostaliśmy zaproszeni na międzynarodowy plener
interdyscyplinarny do Karszna i tam właśnie, w sprzyjających
okolicznościach, moim starym i nowym znajomym, po raz pierwszy
zaprezentowałem prace Alexa. Nie było pieca, nie było gliny, ale
było mnóstwo drewna. Pierwsza drewniana rzeźba była
monumentalnych rozmiarów, przedstawiała praprzodka pirata.
Finalnie okazało się, że wyrzeźbiłem znanego większości
miejscowych pana Henka. Widocznie moi przodkowie, podobnie jak ja,
dużo podróżowali (śmiech). Myślę, że te drewniane rzeźby to
była potrzeba chwili. Może kiedyś powrócę do dłut.
GSW: Często spotykam się z
opinią, że Twoje prace mają charakter bajkowy. Zgadzasz się z
tym?
A.J: No wiesz... Każdy ma w
swoim życiu lepsze i gorsze dni. Moje prace powstają tylko w te
dobre. Całe życie Johansona jest przecież wyśnione. Bajkowy
świat jaki tworzę, nie jest dla mnie bajką, czymś
nierzeczywistym. Ja naprawdę spotkałem ludzi z moich obrazów,
widziałem postacie chociażby te z cyklu „U cioci na imieninach”, nie chciałbym żeby to zabrzmiało jakoś górnolotnie, ale
ta rzeczywistość jest dla mnie jakby równoległa.
GSW:
Czy
możesz nam zdradzić, jakie masz plany na najbliższy czas?
A.J : W najbliższym
czasie, planuję brać udział w warszawskich spotkaniach
ceramicznych, organizowanych przez Związek Ceramików Polskich
oraz Centrum Promocji Kultury.
GSW:
Zatem życzę Ci
powodzenia oraz wielu sukcesów, Alexie. Dziękuje za
spotkanie.
A.J: Dziękuję
również.
13 kwietnia 2010
Polecam wystawę..., buryart exhibition
Ostatnio miałem okazję zobaczyć wystawę Zbyszka Burego w Galerii Sztuki RYNEK 7 w Andrychowie. Świetna... warto zobaczyć jego prace malarskie i ceramiczne, które są wystawiane.
GORĄCO POLECAM!!!
ceramika/ceramic, malarstwo/painting Zbigniew Bury.
WYWIAD
Niedawno ukazał się wywiad, który przeprowadziła ze mną
Pani Anna Płonka - właścicielka Galerii Sztuki RYNEK 7
w Andrychowie.
Zapraszam do lektury :)
kliknij TUTAJ by przeczytać wywiad
ceramika artystyczna/ceramic sculpture 2010, Alex Johanson
2 kwietnia 2010
20 marca 2010
Portreciki, portraits, painting, art, people
A oto moje najnowsze prace malarskie.
Wujcio i ciocia z Brzezinki :)
malarstwo / painting 2010, Alex Johanson
Subskrybuj:
Posty (Atom)












